bok abt arv fav lay
21 luty 2001

it's not fair

niedziela, 7.marca.2010, 19:32
aż chciałoby się zaśpiewać : it's not fair, And I think you're really mean, I think you're really mean, I think you're really mean...
może nie tak jak reszta piosenki, bo w tym sensie to jest dobrze, osz jak to słodko brzmi. Bo radość jest jak seks, ma początek i koniec.
Nie wiem, czemu - ale sama nie martwie się swoim losem. Nie wierze, ludzie do mnie przychodzą i mi mówią 'Rozumiem że jest Ci teraz ciężko, ale zawsze masz nas, jeśli Ty w tym siedzisz - to my też!' a ja mam zastój, i myśle 'O CZYM TY KURWA MÓWISZ, ZA PRZEPROSZENIEM?!' a potem, obciąża mnie myśl która towarzyszy mi tylko własnie w taki niedzielny wieczór, który jest prorokiem następnego tygodnia. Fantastycznie. Nie trzeba mi Twoich łez, czy słyszysz? Bo sama, nie mam swoich. Fashion - to słowo znaczące wiele więcej, niż sobie wyobrażacie. To nie jest tak że bawie się w szafiarstwo (imao, które w pl, nie ma takiego przebicia jak np - w usa!), moda to dla mnie sztuka, jest niczym sex lub nawet lepsza. Ludzie ze szkodą gonią za modą. Bycie na czasie, można przypłacić brakiem własnego JA. Własnej osoby, poniekąd pokazujemy że jesteśmy jednostką bez żadnego przekazu. Ubierając coś co każdy nosi - bo jest fajne, ukazuje jak bardzo lubimy stać w rządku. Moda powinna rodzić się w naszej duszy, powinna współgrać z naszym umysłem, dlaczego paryż jest (lub jak kto woli) był, ostoją kultury. Te czasy w których kunszt francuskich projektantów królował, a dlaczego to chyba już sami sobie odpowiecie. Nie umniejszam że u nas, nie ma zdolnych ludzi, jest do tego inne podejście. We Francji ludzie uśmiechają się, a w polsce tępe miny społeczeństwa przyglądajace się Tobie, jakbyś miał krew na rękach.
Nie rozumiem naszego społeczeństwa, i zapewne nigdy do tego nie dojdzie. Czasem mam uczucie jakby każdy robił łaske że żyje razem z innymi w tym kraju, taki czysty przekaz. Lubie swoją szczerość, i często jej żałuje. Szczerość, jest cechą co prawda pożądaną? A Krytyka wręcz przeciwnie? Więc jak pogodzić je ze sobą?
Ja zazwyczaj wtedy, przyprawiam je winem. Bo, reakcje innych są odległe od zamierzonych. UM, mam nadzieje że nie polegniecie w następnym tygodniu tak jak ja dziś, fuck this.

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii

don't worry life is easy.

sobota, 27.lutego.2010, 16:31
Zakochałam się w Francji, uzalezniłam się od tego języka, kultury. Szczególnie w artystach z Francji. Teksciarze pochodzący z francji, to bogowie. Urodzili się z wrażliwością na piękno, produkują.. TWORZĄ. Ostatnio mam kryzys osobowości, słucham na okrągło piosenek francuskich, dawkuje colelight, pale lucky strike... uzalam się lekko nad sobą. Marnuje swój czas, nie potrafiąc jej docenić. Myśle, o Tym że mam piękne plany na przyszłość. Co nigdy mi się nie zdarzało, bo nie potrafiłam planować. Działo się co działo... Stałam się suką.
B. był moim pragnieniem, gdy juz z nim byłam to miałam inny cel. Dobija mnie czasem moja ambicja, ohh francuski są takie piękne.

Et si tu n'existais pas

Dis-moi pour qui j'existerais

Des passantes endormies dans mes bras

Que je n'aimerais jamais

Et si tu n'existais pas

Je ne serais qu'un point de plus

Dans ce monde qui vient et qui va

Je me sentirais perdu

J'aurais besoin de toi

Joe Dassin "Et Si Tu N'existais Pas"


Od poniedziałku, musze kontynuować moją egzystencję.. która nie ma sensu, moje miejsce jest teraz w Paryżu. Jestem sama z moimi milionami, a moda nie powinna rodzić się na ulicy.

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
przyłapana i to kilka razy, niesamowite ile razy można kogoś zawieść... Mój facet, a dokładnie jego imie brzmi.. a może nie potrzebne są tak dokładne dane. Nazwijmy go B. z nazwiska, jest moją prawdziwą przygodą. Powiedzmy że nasze życie opierała się ostatnio tylko i wyłącznie na sexie, szczerze mówiąc powoli popadam w monotmię. Jest to definitywnie facet, z którym się nie da zerwać, dodam że próbowałam. Ale zdrada za zdradą, spowodowała że go pokochałam. Nie chce próbować jeszcze raz, jestem dla niego.
Kolejna byłaby pewnie ewidentnym końcem, zniszczeniem tego co stworzyliśmy przez te półtora roku, lecz w sumie to jest tak - on cały czas był dla mnie i trzymał się mojego tyłka. A co będzie gdy za moimi plecami zaliczy numerek, a potem będe się dowiadywała po swoich przyjaciołach? Co to, to nie. Ze mną to jest tak, że nie umiem zrozumieć czyjegoś odrzucenia. Jak dużo osób. Wtedy czułam sie tak jakby przejechał mnie tir, a potem banda dresów kopała mnie leżącą na ziemi, jakby mi wyrywali włosy, łamali palce, drapali po twarzy i wybijali zęby - to porownanie jest i tak za słabe zeby opisać rozpacz po "rozstaniu" takim jak miałam ja. Wnętrze mnie paliło i gdyby to było mozliwe fizycznie to autentycznie bym umarła z przejęcia, mało osób jest ktore potrafią doprowadzic mnie do łez. Pamiętam dzień w którym, porzucił mnie S. Łzy mi tak ciekły hektolitrami ze 3 godziny i nie mogłam tego powstrzymac. Okropne. Angazowanie sie uczuciowo w jakis kontakt z drugim czlowiekiem to najgorsze co mozna zrobic - no bo czy znacie jakis zwiazek, ktory trwa wiecznie? Ja nie. dlatego to wszystko jest gówno warte. nigdy wiecej nie chce sie czuc tak jak wtedy, i boje się że po związku z B. tak będzie - oczywiście gorzej. Bo bądź z S. przeżyłam to dawno. I odporność na odrzucenie jest tak mocna, jak szkło w tanich okularach.

*kurcze, musze sie zastanowić nad tą chanelką.
Nastrój: KAWA Z MLEKIEM
Kategoria: brak kategorii

i shh,shhhh,shot the sheriff

niedziela, 31.stycznia.2010, 21:38

kolejny tydzień, powiedzmy spędzony na niczym. weekend - porazka. caly dzien przed laptopem. oczy niebieskie od ekranu. początkowo, nigdy mi to nie przeszkadzało. Alee, odkryłam że jestem stworzona do życia w cieplejszym klimacie. Nie dla mnie skandynawia - niestety.
Czuje sie jak w klatce całą zime.
Od kąd zaczeło się liceum czuje sie jak wrak, nie wiem co jest w tych ludziach. ale najwyrazniej nie pasujjee tu. nie znajde do przyjaciół. szyderstwo jest zjawiskiem codziennym. mam znajomych, i nie zebym sie odnalazla sie czy cos. ale to nie dla mnie. Widze zaciekle tych ludzi ktorzy byli ze mna wczesniej. Bardzo żałuje, i jest mi przykro że ludzie trafili identycznie jak ja. Jestem strasznie do tyłu i mam 80% procent kliblować. Nie pozwole, bo w sumie lipa. ale 2,3klasa to ciekawy juz jaki poziom bedzie.. Ale już sobie postanowilam, ze zostaje w tej szkole. I chcialabym zajac sie czyms przyjemnym. Co poprawilo by mi zycie.
Facet jest ale nie potrzebuje go coraz bardziej. Przyjaciele? wlasnie to jest to. kazdyy problem o nich. mysle.mysle i mysle. Szybka kariera, praca, pieniadze. Mam 17 lat za 4 miesiące. mysle aby sie wkrecic do jakiejs restauracji na kelnera czy cos. wkroczyc w cos, aby miec to w CV, w papierach, mieć uczucie spełnionego obowiazku. zrozumialam, ze jestem wyczerpana ciaglym martwieniem sie o innych. To jest wlasnie to o czym mowie, najchetniej cisnela bym i usunela nk, fotobloga, gadu wszytskie bezsensowne gowna zajmujace moj czas w cholere pierdolnela. za 9 dni, mam z calego semestru - matmy jeeees... wlasnie , moze zajme sie matma .

SEE YA, jesli odnajde jakis adekfatny pomysl na przyszlosc. bedzie fajnie : )
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: